Kino Konesera. Klasyka kina

2022-02-23

Zamiast recenzji

Czy pamiętacie film w reżyserii Petera Bogdanovicha Ostatni seans filmowy? To nostalgiczna opowieść o końcu pewnego etapu w życiu grupki młodych ludzi z sennego miasteczka gdzieś w Teksasie, w którym nawet kino zamyka swoje podwoje. Rzecz dzieje się w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Prawda, że dawno? Film zrealizowany został w roku 1971. To z naszego punktu widzenia również już czasy zamierzchłe. Niemniej gwarantuję, że obraz Bogdanovicha oglądałoby się całkiem dobrze również dzisiaj. Każdy z nas miał w swoim życiu momenty, kiedy wydawało się, że coś bezpowrotnie odchodzi w przeszłość: młodość, miłość, przyjaźń, a może po prostu pewne elementy świata nas otaczającego. Tak już jest skonstruowana rzeczywistość i nasza pamięć. Rzeczywistość się zmienia, a nasza pamięć nie zawsze za tym nadąża, chociaż zwykle udaje nam się pogodzić ze zmianami. Chętnie jednak sięgamy do wspomnień, do dawnych doświadczeń, do dawniejszych zachwytów. Ostatnio wyburzono w naszym mieście pewien wieżowiec, co stało się przyczynkiem do wspomnień na jego temat przez wielu rawian, którzy wspominali swoje młodsze lata. I okazało się, że z charakterystyczną budowlą nieopodal trasy szybkiego ruchu wiąże się całkiem sporo doświadczeń młodości. Od pierwszego przejazdu windą, przez lata szkolne, aż do pracy „na słuchawce” już po upadku mięsnego imperium w Rawie Mazowieckiej.

W związku z powyższym oraz po obejrzeniu, w ramach ostatniego spotkania w Kinie Konesera, filmu w reżyserii Michaela Curtiza - Casablanca - chciałbym zaproponować wszystkim chętnym filmowy powrót do… no właśnie, może nie zawsze do lat dziecinnych, ale do przeszłości na pewno. Zaproponujemy w Kinie Konesera cykl spotkań z klasyką kina. Ci, którzy pamiętają jeszcze telewizyjne spotkania „W starym kinie” to, nota bene, również już jest raczej sentymentalne wspomnienie, wiedzą o co chodzi. Proponuję obejrzenie największych przebojów światowego kina raz jeszcze i to właśnie na sali kinowej, a nie na ekranie telewizora. Wiem, że sieć daje możliwość spotkania z klasyką sztuki filmowej, jednak obejrzenie Buntownika bez powodu, Deszczowej piosenki, Lotu nad kukułczym gniazdem, czy rodzimych Popiołu i diamentu lub Przypadku w kinie to jest jednak coś innego. Możemy wyobrazić sobie, że właśnie jest premiera, że z trudem dostaliśmy bilety, że właśnie idziemy pierwszy raz do kina z… 

Co takiego jest w klasycznych filmach, że również dzisiaj możemy je oglądać bez znudzenia, na czym polega ich wielkość?

Kino od zawsze miało zapewnić rozrywkę, ale przecież nie tylko i po krótkim okresie zwyczajnej fascynacji „ruchomymi obrazami” twórcy filmowi zaczęli opowiadać historie. Ludzie od zawsze lubili słuchać, później czytać o tym, co przytrafiało się innym. Kino w klasycznym wydaniu to właśnie historie, które wcześniej były tylko wysłuchiwane. Teraz można było je zobaczyć. Twórcy starali się przełożyć na język filmu opowieści o miłości, o przygodach, o wojnach, o podróżach itd. W sumie banał, prawda? Przecież o współczesnym kinie można powiedzieć to samo. W moim przekonaniu jednak w kinie tradycyjnym, klasycznym mamy do czynienia z bardziej naturalną narracją. Mamy tam np. „czyste” aktorstwo. To co dzisiaj często decyduje o powodzeniu jakiegoś filmu, czyli chociażby warstwa efektów specjalnych, epatowanie brutalnością czy nadmierną seksualnością w kinie klasycznym nie odgrywało tak wielkiej roli. Prosty, często czarno–biały obraz, muzyka, którą pisali najlepsi kompozytorzy i doskonali aktorzy, którzy potrafili zachwycić językiem i prawdziwą „grą”, reżyserzy, którzy wiedzieli co chcą powiedzieć – to wszystko powodowało, że często zwykłe historie widzowie oglądali z wypiekami na twarzach. Któż nie doceni scen w barze w Casablance, tańca w deszczu w wykonaniu Gena Kelly’ego, prysznica z Psychozy Hitchcocka, rękawiczki Rity Hayworth z Gildy czy odeskich schodów Eisensteina?

Oczywiście dzisiaj również pojawiają się filmy, w których aktorstwo jest na najwyższym poziomie, a efektowne dodatki komputerowe nie przeszkadzają a wręcz wzbogacają obraz. Filmy, w których opowiadana historia i emocje jej towarzyszące są najważniejsze. Zauważam nawet, że, przynajmniej wśród części twórców, ale również i widzów, nastąpił powrót do chęci spotkania się z tradycyjną opowieścią o ludziach i ich przeżyciach. I bardzo dobrze. I do takich spotkań filmowych zachęcam. Takie filmy zaproponujemy, a gdyby ktoś miał ochotę coś podpowiedzieć organizatorom Kina Konesera to proszę o kontakt mailowy: k.konesera@gmail.com

Wojciech Kubicki


Warning: A non-numeric value encountered in /home/mdkrawa/ftp/2017/wp-content/themes/mdkrawa/functions.php on line 756